Strona główna » Nauka » historia » Kto i po co wymyślił zmianę czasu na letni i zimowy?

Kto i po co wymyślił zmianę czasu na letni i zimowy?

sie 4, 2026 | historia | 0 komentarzy

Dwa razy w roku w naszych domach rozgrywa się ten sam dramat. Wiosną z żalem żegnamy godzinę snu, chodząc zaspani przez kilka dni, a jesienią cieszymy się z dodatkowych sześćdziesięciu minut pod kołdrą. Każdy z nas pewnie choć raz rzucił pod nosem pytanie o to, kto wymyślił zmianę czasu i dlaczego w ogóle musimy kręcić wskazówkami.

Odpowiedź nie jest wcale taka prosta, bo w całą intrygę zamieszany jest znany wynalazca z poczuciem humoru, facet ganiający za owadami z siatką oraz… wojskowe braki w zaopatrzeniu. Jeśli myślicie, że stał za tym sztab mądrych głów z kalkulatorami w rękach, historia potężnie was zaskoczy.

Wbrew powszechnej opinii zmiana czasu nie powstała dla rolników. Pierwszy wpadł na ten pomysł nowozelandzki badacz owadów, który potrzebował więcej słońca po pracy, by łapać robaki. Jednak na skalę państwową jako pierwsi wdrożyli to Niemcy podczas I wojny światowej – po prostu brakowało im węgla do oświetlania fabryk zbrojeniowych.

Żart o świeczkach, który wymknął się spod kontroli

Wielu ludzi uważa, że ojcem tego całego zamieszania jest Benjamin Franklin. Ten sam facet, który biegał z latawcem podczas burzy. Prawda jest jednak dużo bardziej zabawna. Kiedy mieszkał w Paryżu, napisał felieton, w którym zasugerował, że Paryżanie mogliby zaoszczędzić miliony kilogramów wosku ze świec, gdyby tylko rano wstawali równo ze słońcem.

Był to czysty sarkazm! Franklin uderzał w leniwych mieszkańców miasta, którzy spali do południa, a potem palili świece do późnej nocy. Niestety, wieki później uznano to za pierwszy poważny postulat ekonomiczny w tej sprawie.

Facet od robaków i sfrustrowany miłośnik golfa

Prawdziwym pionierem przestawiania zegarków był George Vernon Hudson. Ten mieszkający w Nowej Zelandii miłośnik entomologii pracował na poczcie, a popołudniami ganiał za motylami i chrząszczami. Szybko zachodzące słońce strasznie go irytowało, więc pod koniec dziewiętnastego wieku zaproponował przesunięcie czasu o całe dwie godziny. Został oczywiście wyśmiany.

Brytyjski deweloper na polu golfowym

Kilka lat później podobny gniew odczuwał niejaki William Willett, brytyjski budowniczy. Wracał konno do domu o świcie i zauważył, że wszyscy mieszkańcy Londynu śpią, marnując piękne, słoneczne godziny. Co więcej, sam Willett uwielbiał grać w golfa i wściekał się, gdy zmrok przerywał mu rozgrywkę w połowie dołka. Rozpoczął potężną kampanię w parlamencie, tłumacząc po co zmiana czasu na letni i zimowy miałaby w ogóle wejść w życie. Próbował przekonać rządzących, by wiosną przesuwać zegarki, ale politycy znowu pokręcili głowami.

Wojna zmienia zasady gry, czyli węgiel droższy od snu

Można by pomyśleć, że na gadaniu by się skończyło, gdyby nie wybuchła I wojna światowa. W 1916 roku armia niemiecka stanęła przed poważnym problemem. Brakowało im węgla, by oświetlać fabryki pracujące na potrzeby frontu. Ktoś przypomniał sobie dziwne brytyjskie pomysły Willetta i stwierdził, że jeśli wymuszą na ludziach wcześniejsze wstawanie, fabryki będą mogły dłużej korzystać ze światła dziennego.

Niemcy jako pierwsi w historii przesunęli wskazówki. Dosłownie kilka tygodni później ten sam trik zastosowali Brytyjczycy, a następnie Amerykanie. Kiedy wojna się skończyła, większość krajów z ulgą wyrzuciła ten pomysł do kosza, ale podczas kolejnego światowego konfliktu politycy znów sięgnęli po ten denerwujący wynalazek i tak już zostało.

Garść zaskakujących faktów o kręceniu wskazówkami

Zanim sprawdzisz, czy twój smartfon sam ogarnie najbliższą zmianę czasu, zerknij na te błyskotliwe ciekawostki:

  • Zwierzęta hodowlane, takie jak krowy mleczne, nie rozumieją naszych wymysłów i potrafią być bardzo rozdrażnione spóźnionym udojem.
  • Antarktyda w ogóle się w to nie bawi – tam przez pół roku i tak jest ciemno, a przez kolejne pół jasno.
  • Branża słodyczy w USA lobbowała za przedłużeniem czasu letniego do listopada, by dzieci mogły dłużej zbierać cukierki w Halloween.
  • Niektóre stany w Ameryce lub wybrane kraje na świecie (np. Japonia) całkowicie zrezygnowały z tego podziału.

Czy to w ogóle nadal ma sens?

Początkowo chodziło o wielkie oszczędności dla gospodarki i ograniczenie zużycia sztucznego oświetlenia. Współczesne badania pokazują jednak, że to, co zyskamy na świetle, często tracimy na klimatyzacji czy porannym ogrzewaniu. Na dodatek kardiolodzy alarmują, że w pierwszych dniach po wiosennej utracie godziny snu mocno rośnie liczba zawałów i stłuczek drogowych.

Następnym razem, gdy będziesz przecierać zaspane oczy po przestawieniu budzika, pomyśl o tamtym entuzjaście owadów z Nowej Zelandii. Chciał tylko złapać kilka chrząszczy więcej, a zafundował nam globalny poranny mętlik, z którym zmagamy się do dziś!

[wspolne_ciekawostki]