Gdzie znajduje się największe na świecie ranczo?

lut 22, 2020 | Australia i Oceania, Państwa, Świat

autor: kangurek

źródło: poznajnieznane.pl

Czy to prawda, że…

W Australii znajduje się największe na świecie ranczo Anna Creek, o powierzchni 6 milionów hektarów. 17 000 bydła jest pod opieką tylko 17 pracowników.


Argumenty za:

Argumenty przeciw:

*Informacje uzupełnione zostaną na podstawie zamieszczonych komentarzy. Zachęcamy wszystkich do dzielenia się swoją wiedzą.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz również:

Dlaczego w niektórych krajach jeździ się po lewej stronie drogi?

Dlaczego w niektórych krajach jeździ się po lewej stronie drogi?

Zatrzymajcie się na chwilę przed wakacyjnym wyjazdem. Pomyślcie o pakowaniu walizek, lotnisku, nowych widokach… a potem o wsiadaniu do samochodu, żeby jechać lewą stroną drogi. Brzmi nieco dziwnie, prawda? Ta pozornie niewielka różnica to jeden z najbardziej namacalnych dowodów na to, jak historia kształtuje naszą codzienność. Dlaczego w niektórych krajach jeździ się po lewej stronie? To nie jest kaprys, a echo średniowiecznych dróg, kolonialnych imperiów i decyzji podjętych dawno temu. W tym artykule prześledzimy tę fascynującą historię, odkryjemy, które kraje trzymają się lewostronnej tradycji, i podpowiemy, jak sobie z tym poradzić za kierownicą.

Dlaczego czas płynie szybciej na szczycie góry niż nad morzem?

Dlaczego czas płynie szybciej na szczycie góry niż nad morzem?

Czy kiedykolwiek mieliście wrażenie, że urlop w górach mija jakoś… szybciej niż ten nad morzem? Okazuje się, że to nie tylko subiektywne odczucie spowodowane świetną zabawą. Nauka ma na to bardzo konkretną, wręcz namacalną odpowiedź. I choć brzmi to jak fragment dobrego filmu science-fiction, jest to czysta fizyczna rzeczywistość, która ma fundamentalne znaczenie dla funkcjonowania naszej nowoczesnej cywilizacji.

Jakie zwierzęta żyją na Saharze?

Jakie zwierzęta żyją na Saharze?

Stałem kiedyś na skraju wydmy w Maroku, w północnej części Sahary, z termometrem pokazującym 47°C w cieniu. Wokół mnie rozciągał się pozornie martwy krajobraz, gdzie słońce prażyło każdą powierzchnię. Ale „pozornie” to słowo kluczowe. Już pierwszego wieczoru w berberskim obozie usłyszałem dźwięki, które kompletnie zmieniły moje postrzeganie tej przestrzeni.